Przepis na pączki z octem 📖. 1. Rozpuszczamy drożdże w letnim mleku i odstawiamy na 10 minut, aby się aktywowały. 2. W osobnym garnku rozpuszczamy masło, a następnie mieszamy z żółtkami, cukrem, solą i octem. 3. Do miski wsypujemy przesianą mąkę i stopniowo dodajemy przygotowane składniki z mlekiem i masłem. 4. Na każdy nałożyć masę makową, zlepić . Pączki wykładać na formę wyłożoną papierem do pieczenia. Posmarować roztrzepanym jajkiem i pozostawić do wyrośnięcia. Pączki kłaść na rozgrzany tłuszcz. Smażyć na złoty kolor. Usmażone pączki wyjąć łyżką cedzakową na papier. Po osączeniu i wystudzeniu posypać cukrem pudrem. Robimy rozczyn, a następnie przygotowujemy ciasto jak na pączki (wg przepisu na pączki z serkiem malinowym). Teraz szykujemy krem. Zimną śmietankę ubijamy wraz z cukrem pudrem. Dodajemy maliny, ziarna z laski wanilii, łączymy całość, aż uzyskamy malinowy krem. Usmażone pączki kroimy wzdłuż na pół (ale nie do końca). Pączki smażyć w głębokim tłuszczu, w temperaturze 175°C, z obu stron na rumiano. Usmażone pączki odkładać na ręcznik papierowy aby wchłonął nadmiar tłuszczu. Pączki, które nie były nadziewane przed smażeniem, najlepiej nadziewać gdy są jeszcze ciepłe. Po wystudzeniu posypać cukrem pudrem. Smacznego :) Pączki z marmoladą - przepisy. Chcesz w 2023 roku zrobić najlepsze pączki z marmoladą? Przepisy mogą być tutaj naprawdę różne. Pączki możemy podawać z lukrem, cukrem pudrem, z pomarańczową skórą lub postawić na minimalizm. Pączki wiedeńskie – przepis: W garnku gotujemy wodę z masłem i solą. Po zagotowaniu zmniejszamy ogień i dodajemy przesianą mąkę. Mieszamy za pomocą łyżki aż składniki się połączą. Wyłączamy ogień. Dodajemy spirytus, ekstrakt z wanilii oraz jajka i energicznie mieszamy łyżką, a najlepiej mikserem. Kiedy ciasto jest . Żadne sklepowe pączki nie zastąpią nam nigdy tych przyrządzonych samodzielnie, to wiadoma sprawa :) Te pączki są delikatne i pulchniutkie, jedzą się same :D. Usmażenie pysznych pączusi nie jest trudne, pod warunkiem, że zastosujemy się do instrukcji oraz paru rad, o których napisałam poniżej postu. Z tej porcji wyszło mi 30 sztuk pączków wykrawanych szklanką o średnicy 7 cm. 4,5 szklanki mąki pszennej tortowej 6 żółtek (z jajek M) 50 gramów stopionego i schłodzonego masła 50 - 55 gramów świeżych drożdży 3/4 szklanki mleka w temperaturze ciała 0,5 szklanki maślanki naturalnej w temperaturze pokojowej 1/3 łyżeczki soli 2 płaskie łyżki cukru 2 łyżki spirytusu do smażenia: około 0,9 litra oleju (użyłam rzepakowego) ewentualnie około 4 kostek smalcu można pomieszać olej ze smalcem lukier: 1 pełna po brzegi szklanka cukru pudru 1 łyżka soku z cytryny 3 łyżki ciepłej przegotowanej wody dodatkowo: np. skóra pomarańczowa posypka cukrowa około 400 gramów dżemu, marmolady, powideł, konfitury, etc UWAGA: Jaja i maślankę wyjmujemy wcześniej z lodówki aby były w temperaturze pokojowej. Najpierw sporządzamy zaczyn. W ciepłym mleku rozprowadzamy drożdże, dodajemy 1 łyżeczkę cukru i 1 płaską łyżkę mąki, mieszamy dokładnie, odstawiamy w ciepłe miejsce do napęcznienia. W tym czasie przesiewamy resztę mąki z solą, resztą cukru, dodajemy 6 żółtek, wlewamy płynne, ale przestudzone masło. Kiedy rozczyn ładnie nam urośnie, stopniowo na przemian z ogrzaną maślanką i spirytusem dodajemy go do mąki i zagniatamy elastyczne ciasto. Gdyby ciasto bardzo się lepiło, możemy je podsypać maksymalnie 2 kopiastymi łyżkami mąki i porządnie wyrobić. Ostatecznie ciasto na pączki ma zostać lekko lepiące, gdyż gwarantuje nam to ich delikatność. Ciasto odstawiamy do miski, przykrywamy ściereczką i stawiamy w ciepłe miejsce do potrojenia objętości (u mnie trwało to około 50 minut, ale mam bardzo ciepło w kuchni). Po wyrośnięciu ciasto krótko, ale dokładnie zagniatamy by je odgazować. Następnie dzielimy je na dwie równe części. Jedną z nich przykrywamy ściereczką by nie obsechło i odstawiamy na bok. Drugi kawałek ciasta wałkujemy na lekko (!) obsypanym mąką blacie na grubość około 1 - 1,5 cm. Szklanką wykrawamy kółeczka (moja szklanka miała 7 cm średnicy, można zrobić większe). Nasze pączki układamy na dużej tacy lub stolnicy wyłożonej papierem do pieczenia lub pergaminem w dość sporych odstępach od siebie, od papieru do pieczenia pięknie się odklejały po urośnięciu. UWAGA: Absolutnie nie posypujmy mąką miejsca, gdzie układamy powycinane kółeczka, jeśli będą nią pokryte, ona nam się przypali podczas smażenia. Pączki przykrywamy ściereczką i odstawiamy na około 35 - 40 minut do wyrośnięcia. Mają co najmniej podwoić swoją wysokość. Po tym czasie leciuteńko spłaszczamy je dłonią z góry, ale pamiętajcie, leciutko i z wyczuciem :) W szerokim rondlu lub głębokiej patelni podgrzewamy olej, kiedy włożony trzonek będzie powodował odrywanie się bąbelków z dna garnka, czyli jakby "się smażył", to zjawisko pokazuję TUTAJ, na pierwsze smażenie wkładamy około 3 - 4 pączków i od razu przykrywamy garnek pokrywką (koniecznie!). Wiadomo, że najlepiej gdyby pokrywka była przezroczysta, ale jeśli takowej nie posiadamy, oczywiście od czasu do czasu możemy pod nią zerkać, żeby naszych pączków zanadto nie przysmażyć. UWAGA: Pączki mają swobodnie pływać w oleju, mieć wokół siebie sporo luzu i mają się "bujać" podczas ich "szturchnięcia" :) Smażymy pączusie na MAŁYM ogniu, to ważne. Mają powoli się przysmażyć i "napuchnąć", a nie przysmażyć szybko i być surowe w środku. Kiedy pączki przybiorą ciemno złoty kolor, przekręcamy je na drugą stronę. Niektórzy czytałam, używają do tego dwóch patyczków do szaszłyków, ja po prostu używam trzonka drewnianego, którym leciutko podważam pączka i on ładnie przekręca się na drugą stronę. UWAGA: Kiedy pączki smażą się już z drugiej strony, nie potrzeba ich przykrywać. Kiedy są ładnie rumiane, przekładamy je na ręcznik papierowy i odsączamy z tłuszczu. Kiedy lekko przestygną, zabieramy się za nadziewanie. Do nadziewania użyć najlepiej tylki z długą końcówką. Przekłuć pączka i wcisnąć marmoladę. UWAGA: Wiadomo, że nie wiemy do końca ile tej marmolady już wcisnęliśmy, łatwo to sprawdzić, po wyciągnięciu tylki nadzienie ma nam lekko wypłynąć. Tutaj trzeba zachować zdrowy rozsądek, żebyśmy nie dostali w oko strzałem z marmolady ;-). Kiedy nasze pączki już są nadziane, możemy przystąpić do lukrowania. Cukier rozprowadzamy z sokiem z cytryny i wodą, mieszamy dokładnie by nie powstały grudki, następnie lukrujemy pączusie. Żeby praca szła nam sprawnie i szybko, polecam użyć silikonowego pędzelka, ładnie się sprawdza. No i gotowe :) RADY OGÓLNIE O PĄCZKACH: 1. Ja polecam do pączków dwie mąki: tortową i krupczatkę (powyższy przepis jest do tortowej). 2. Jeśli w kolejnych turach smażenia zauważymy, że pączki coraz szybciej zaczynają nam się rumienić, do oleju wrzucamy kawałek obranego ziemniaka i smażymy przez 3 minutki (może być razem z pączkami), pozwoli nieco obniżyć temperaturę oleju lub smalcu. 3. Podczas smażenia pierwszej tury pączków najlepiej zacząć od małej ilości pączków, olej nie "dostanie szoku" temperaturowego i dzięki temu pączki nie "naciągną" zbyt dużej ilości tłuszczu, generalnie polecam smażyć na raz mniej, pączki nie powinny być ściśnięte jeden obok drugiego. Pączki wsadzane do oleju nie mogą być oblepione mąką, przypalą się dość intensywnie. 5. Zredukujmy ilość cukru w cieście do niezbędnego minimum, czym więcej cukru, tym bardziej będą się przysmażać ( 2 łyżki są tak w sam raz, a i tak potem lukrujemy). 6. Początkującym nie polecam formowania pączków od razu z marmoladą w środku, jest duża szansa, że marmolada znajdzie dziurkę i wypłynie podczas smażenia. 7. No i sprawa sławetnej obrączki :), powstaje ona kiedy pączuś jest pięknie wyrośnięty i leciuteńki, buja się ładnie na oleju pozostawiając miejsce "nieprzypieczone". ALE, ALE ! jeśli nasze pączki nie mają obrączki to nie znaczy, że nie są udane ! Jeśli Wam smakują, to pal licho obrączkę ! :) Mam nadzieję, że Wam pomogłam, a pączki na pewno się udadzą ! Margarynę rozpuszczamy w rondelku i odstawiamy do ostygnięcia . Mąkę przesiewamy przez sitko do miski a następnie kruszymy drożdże , wbijamy jajka , wlewamy mleko, sypiemy sól i cukier. Gdy margaryna nam ostygnie także dodajemy do ciasta. Wszystko bardzo dokładnie mieszamy. Przykrywamy ściereczką i czekamy aż urośnie (ostawiamy w ciepłe miejsce). Około 20min. Gdy ciasto nam urośnie formujemy kuleczki lub od razu wrzucamy na gorący olej lub gorący smalec. (Oczywiście głęboki). A jeżeli formujemy to układamy pączusie na podsypanym blacie stołu lub stolnicy mąka i czekamy aż podrosną. Gdy już usmażymy nasze pączusie i ostygną troszkę posypujemy je cukrem pudrem. Nawet jeśli na co dzień nie zajadacie się smażonymi deserami, w ten jeden dzień w roku, w Tłusty Czwartek wręcz nie wypada nie zjeść pączka, faworka czy słodkiego racuszka. Dziś z okazji końca karnawału chciałam przedstawić Wam łatwy przepis na pączki. To proste ciasto drożdżowe, bez trudu przygotujecie je w domu. To ciasto na pączki nie jest zbyt słodkie, dlatego dobrze mu robi, gdy już gotowe pączki ozdobicie lukrem lub cukrem pudrem. Pączki można też obtoczyć w zwykłym cukrze. Pączki smażę na dobrze rozgrzanym (do ok. 180 oC) oleju roślinnym (zwykle rzepakowym). Czasem dodaję też kostkę smalcu- pozwala zwiększyć temp. smażenia. Pamiętajcie jednak, że olej nie może być zbyt gorący. Pączki smażone w zbyt mocno rozgrzanym tłuszczu będą spalone na zewnątrz i surowe w środku, dlatego nad temperaturą oleju trzeba panować. W razie konieczności, gdy zbytnio się rozgrzeje, zdejmij garnek na chwilę z palnika, żeby miał okazję nieco się schłodzić. Wyjęte z tłuszczu pączki warto odłożyć na papierowy ręcznik, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Ponieważ ciasto na pączki jest bardzo delikatne, warto każdy krążek ciasta ułożyć na osobnym kawałku papieru do pieczenia. Bardzo ułatwia to przenoszenie surowego ciasta do garnka z olejem. Tłuszcz pozostały po smażeniu pączków możesz przechować i wykorzystać ponownie do smażenia. Gdy będzie już zimny zlej go po prostu do słoika, zamknij i zaczekaj, gdy następnym razem najdzie Cię ochota na pyszne, łatwe pączki :)

przepis na pączki z cukrem pudrem